Projekt Grajmy - podsumowanie naszej współpracy.

Projekt Grajmy - podsumowanie naszej współpracy.

   Jak zapewne każdy z Was zauważył, nasz blog jest ściśle powiązany z Projektem Grajmy. Bo tak naprawdę, to od niego zaczęła się nasza przygoda z recenzowaniem gier. Dzięki pomocy innych blogerek zaangażowanych w projekt, otrzymałam pomoc i wsparcie, wiele cennych rad, podpowiedzi i możliwość współpracy z Wydawnictwami. Poznałam fantastycznych ludzi, odkryłam jak bardzo rozbudowany jest świat gier planszowych (dawniej inwestowałam w planszówki dla swoich dzieci - teraz nie potrafię przejść obojętnie obok gier dla nieco bardziej zaawansowanych graczy).
   Projekt zaczął "wychodzić" poza granice naszego domu - zarówno rodzina jak i znajomi szybko docenili potencjał planszówek i na dzień dzisiejszy nie wyobrażają sobie dnia bez rozegrania szybkiej partyjki (w wolnym czasie oczywiście nieco ambitniejsze pozycje). W szkole został utworzony Klub Gier Planszowych, więc dzieci także mogą korzystać z możliwości jaką dają gry.

   A na naszym blogu możecie obejrzeć podsumowanie ubiegłego roku. W sumie ukazało się 85 recenzji gier, wszystkie znajdziecie tutaj: KLIK

Bardzo dziękuję za możliwość udziału w projekcie. Szczególnie mamajanka i ON
Wszystkim uczestnikom życzę, aby nadchodzący rok był równie owocny i obfitował w kolejne, udane spotkania!



Było sobie życie - jedz, biegaj i rośnij zdrowo! Nowość!

Było sobie życie - jedz, biegaj i rośnij zdrowo! Nowość!

Wydawnictwo Hippocampus wydało niezwykłą grę planszową, która nie tylko zachęci dzieci do zdrowego stylu życia, poszerzy zakres ich wiedzy (zarówno dotyczącej ciała człowieka jak i tematów związanych m.in z odżywianiem), a także pozwoli zrozumieć, jak istotną rolę w jego życiu stanowi odpowiednio zbilansowana dieta.


Ledwo rozpakowałam grę, a już moje serce podbiły odpowiednio zbilansowane jadłospisy, które znalazłam w pudełku. Jest ich aż 16, a każdy zawiera smakowite przepisy na każdy dzień. I co najważniejsze - posiłki powinny przypaść do gustu dzieciom. Karty z jadłospisami, to główny element gry - postarajmy się więc ich nie zniszczyć w trakcie kuchennych rewolucji :-)


Gra obfituje w różnego rodzaju zadania i niespodzianki. W sumie mamy cztery talie kart: z pytaniami tekstowymi, pytaniami obrazkowymi, talię kart: Szansa/Pech no i oczywiście karty z Jadłospisem. Naszym zadaniem będzie skompletowanie wszystkich składników potrzebnych do przygotowania dań z losowo wybranego Jadłospisu. Produkty są oznaczone na żetonach, które będziemy zdobywać w czasie gry.


Pytania mają różny stopień trudności, a pod każdym z nich widnieją sugerowane odpowiedzi. Jeżeli zdecydujemy się na któreś z rozwiązań, nasz przeciwnik może sprawdzić odpowiedź za pomocą specjalnego detektora. Za prawidłowo udzielone odpowiedzi otrzymujemy specjalne żetony, które wymieniamy według tabeli.


Gra nieraz nas zaskoczy - będziemy ćwiczyć nie tylko umysł, ale także nasze ciało. Przyjdzie nam zmierzyć się z podskokami, przysiadami a nawet... pompkami. 


Gra sugerowana jest dla dzieci od 7 roku życia - Rafałek ma 4,5 roku i doskonale dawał sobie radę w czasie rozgrywki. Po jakimś czasie odczuwał jednak znudzenie i uciekał do swoich zajęć. No cóż? Osobiście polecam grę również dla młodszych dzieci - po rozegranej partyjce pociechom nagle rośnie apetyt na zdrowe przekąski. Poza tym pytania w grze są tak skonstruowane, aby uczestnicy zabawy bez problemu zapamiętali zdobytą wiedzę. Kolorowe pionki, barwna plansza, zabawne polecenia... To wszystko sprawia, że gra nie tylko kształci, ale także dostarcza mnóstwo pozytywnych wrażeń i emocji. Jednym słowem: zapewnia świetną zabawę!
















Zdecydowanie POLECAMY!

Więcej ciekawych gier możesz zobaczyć na stronie akcji Grajmy!


Super Farmer - świetna gra rodzinna.

Super Farmer - świetna gra rodzinna.

Rzucasz, zabierasz, wymieniasz - oto super krótka instrukcja gry, która zawitała w naszym domu. Ale jak tu nie kupić Farmera, gdy córka na jego widok skacze z radości? Może i też zapałałabym to tej planszówki większą miłością, ale... ciągle przegrywam!!!



Zasady Super Farmera są banalnie proste - rzucamy dwoma kośćmi i staramy się zdobyć po jednym ze wszystkich zwierząt występujących w grze: królika, owcę, świnię, krowę i konia. Mamy tu zaledwie namiastkę taktyki: musimy bowiem przekalkulować, kiedy wymienić nasze zwierzątka, oraz podjąć decyzję, czy warto zainwestować w psy, które będą pilnować naszego stada.


Grę rozpoczynamy bez żadnych zwierzaków (lub umownie - wręczyć każdemu po jednym króliku). Aby rozpocząć swoją hodowlę musimy wyrzucić dwa identyczne zwierzątka. Najbardziej prawdopodobne jest wyrzucenie dwóch królików, chociaż może się poszczęścić i wypadną dwie owce bądź świnki - jedna para, zapewnia nam jedno zwierzątko, które umieszczamy w swoim gospodarstwie.


W miarę rozwoju naszej farmy, ilość zwierzątek się powiększa, a co za tym idzie - przy każdym rzucie możemy zdobyć więcej zwierzaków. Posiadając cztery króliki i wyrzucając kolejnego - otrzymujemy dwa zwierzaczki. W przypadku, gdy mamy pięć królików i wyrzucany kolejnego - otrzymujemy już trzy zwierzątka (każda para zapewnia jedno zwierzę).


W grze występuje specjalny przelicznik zwierząt:

  • 6 królików = 1 owca
  • 2 owce = 1 świnka
  • 3 świnki = 1 krowa
  • 2 krowy = 1 koń
  • 1 owca = mały pies
  • 1 krowa = duży pies


W grze możemy też wyrzucić lisa, który pożera wszystkie nasze króliki; bądź wilka, który ze smakiem zjada wszystkie zwierzęta, za wyjątkiem konia i małego psa. Możemy ustrzec stado przed drapieżnikami i zainwestować w psa: mały chroni przed atakiem lisa (jednorazowo, potem czmycha w pogoń za chytruskiem). Natomiast duży pies broni nas przed atakiem wilka - jednorazowo, potem znów musimy inwestować w zakup zwierząt, które będą strzec naszego stada.


I teraz rzecz najważniejsza: dzieci UWIELBIAJĄ grę. No, ja nieco mniej... A wiecie dlaczego? Na 20 partii udało mi się wygrać zaledwie RAZ. Na nic zdaje się kupowanie zwierząt obronnych, gdy co czwarty rzut spotyka mnie zaszczyt w postaci odwiedzin wilka czy lisa. Kiedy inni gracze kończą grę, ja rozpoczynam hodowlę. No cóż? Najwidoczniej istnieje coś takiego jak szczęście w grach...


Największą radością jest jednak spoglądanie, jak dzieci sprawnie liczą i dobierają żetony. Ola lubi liczyć, tak więc kalkulacje ma w małym paluszku. Rafałek ma jednak 4,5 roku i z zachwytem spoglądam, jak dobiera sześć czy siedem króliczków. Gorzej wygląda utrata zwierząt - dzisiaj po raz pierwszy w życiu wybiegł z pokoju, po kolejnym ataku żarłocznego wilczyska. Całe szczęście wrócił po 5 minutach, gdy nieco ochłoną. No... Gra dostarcza mnóstwo emocji. Szala zwycięstwa gwałtownie się przechyla i czasem nie wiadomo, kto ostatecznie zdobędzie tytuł Farmera Roku.


Chociaż gra jest baaaardzo losowa, to zdecydowanie ją polecam! W przypadku rozgrywek rodzinnych bardzo wyrównuje szanse pomiędzy wszystkimi uczestnikami zabawy - wiek nie ma większego znaczenia. Bardziej liczy się... szczęście.





Więcej ciekawych gier możesz zobaczyć na stronie akcji Grajmy!



CV POCKET - szybka, lekka i przyjemna gra karciana.

CV POCKET - szybka, lekka i przyjemna gra karciana.

A oto kolejna ciekawa propozycja od Wydawnictwa Granna. Niezwykle szybka i prosta karcianka, wzbogacona oryginalną grafiką. To kto się skusi ma małą partyjkę?

CV Pocket, to przyjemna i nieskomplikowana gra, w której za pomocą kart będziemy budować swój życiorys. Karty opatrzone są grafiką, która pozytywnie działa na emocje - bawi i przyciąga.
Już na początku zaznaczę, że preferuję grę w większym gronie (chociaż karcianka przewidziana jest dla 2-4 osób). W innym wypadku przebieg rozgrywki może stać się nieco przewidywalny. No, ale zacznijmy od początku...


W pudełku znajdziemy 55 kart symbolizujących podejmowane przez nas decyzje. Na każdej karcie umieszczone są symbole osiągnięć życiowych: Pieniądze, Wiedza, Relacje, Szczęście i Pech. To dzięki nim zdobędziemy punkty niezbędne do odniesienia zwycięstwa. Aby tego dokonać, musimy jednak rozważnie dokonywać życiowych wyborów. To od nas zależy, którą ścieżką podążymy.


Karty są odpowiednio oznaczone - w lewym dolnym rogu znajduje się ikonka, przedstawiająca ilość graczy w danej rozgrywce. Jeżeli chcemy zagrać w dwie osoby, karty z postaciami 3-4 osób, odrzucamy.  Pozostałe dokładnie tasujemy i układamy tak, jak pokazano na zdjęciu poniżej (3x5 kart).


Rozpoczynając grę, sięgamy po karty z najniższego rzędu. Następnie musimy dobierać je z rzędów oznaczonych na ostatnio dobranych kartach. Gdy trafi nam się 3 - bierzemy oczywiście kartę znajdującą się w trzecim rzędzie. Proste prawda? Po dobraniu karty, nasze kolumny automatycznie "spadają" w dół zapełniając lukę i umożliwiając dobór karty z wcześniej niedostępnych miejsc.


W grze występują karty specjalne np. przeprowadzka, które umożliwiają nam podebranie karty z dowolnego rzędu. Może to pokrzyżować szyki pozostałym graczom :-) W przypadku, gdy żadna z kart nam nie odpowiada, możemy zrezygnować ze swojej kolejki. 


Jeżeli na stole znajdują się cztery karty, całą talię uzupełniamy tak, jak na początku gry. Rozgrywka toczy się dopóki nie skończą się karty, bądź wszyscy gracze nie spasują. Do gry dołączony jest arkusz i ołówek, dzięki którym bez problemu podliczymy zdobyte punkty.


Jak widać punkty można zdobyć za określoną liczę symboli. Dzięki kartom specjalnym możemy jednak wprowadzić pozostałych graczy w błąd (niektóre z nich podwajają symbole znajdujące się na kartach, inne mogą zastąpić jeden z wybranych znaczków). 


Gra bardzo przypadła mi do gustu - jest lekka i przyjemna, w sam raz na szybką wieczorną partyjkę ze znajomymi. Karcianki nie testowałam jeszcze na dzieciach (Ola zapatrzona jest w Farmera - zaczynam podejrzeć, że w grach też liczy się nadprzyrodzona ilość szczęścia), ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię zaległości.


ZDECYDOWANIE POLECAM!!!





Więcej ciekawych gier możesz zobaczyć na stronie akcji Grajmy!

Za wszystkie materiały informacyjne oraz gry, przeznaczone do recenzji, dziękuję Wydawnictwu Granna.




Atrakcyjne ferie z dziećmi - Hotel Lidia w Darłowie.

Atrakcyjne ferie z dziećmi - Hotel Lidia w Darłowie.

Gdzie jechać na ferie z dziećmi? Jaki wybrać hotel? Czym kierować się przy wyborze miejsca wypoczynku? W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przejrzałam setki ofert... Synek po przebytej chorobie nadal był słabowity, więc ze swojej listy wykreśliłam górskie krajobrazy. Nadmorski wypoczynek brzmiał niezwykle zachęcająco - pogoda jednak nie dopisywała. I wtedy zobaczyłam ofertę, która spełniała wszystkie moje wymagania. Chwila namysłu... Zakup... I zaczynamy pakowanie...


Hotel Lidia znajduje się w spokojnej okolicy, zaledwie 100m od morza. Wieczorem panuje przyjemna cisza i spokój - w czasie sztormu do snu kołysze nas szum wzbudzonych fal. Dzieci w nowych miejscach śpią niespokojnie - tutaj jednak bez problemu przesypiały całą noc. Możliwe, że było to spowodowane wyczerpującą nauką pływania, a być może - zdrowym i rześkim powietrzem.


Podczas naszego pobytu pogoda płatała figle i uniemożliwiała dłuższe przechadzki nad brzegiem morza. Na całe szczęście w czasie ferii zimowych, na terenie hotelu zorganizowano mnóstwo atrakcji dla rodzin z dziećmi. W recepcji otrzymaliśmy obszerny wykaz wszystkich zabaw, w których mogą uczestniczyć pociechy. Nie ukrywam, że byłam bardzo mile zaskoczona - zabawy pozwalały rodzicom nieco odsapnąć, a dzieci, dzięki profesjonalnie przygotowanym animacjom, szybko się zaaklimatyzowały.


W hotelu Lidia znajduje się przytulny plac zabaw dla dzieci: to własnie tutaj prowadzone są zajęcia dla pociech. Rano czeka na nas poranna gimnastyka przy skocznej muzyce, potem zajęcia plastyczne, gry edukacyjne i integracyjne. Na każdy dzień przewidziano inne atrakcje, które gwarantują, że podopieczni nie mogą narzekać na nudę. Dla nieco starszych uczestników czekają gry multimedialne Xbox (cieszą się niemałym powodzeniem). Warto wspomnieć, że hotel został nagrodzony wyróżnieniem w kategorii "Najlepszy hotel na wypoczynek i wakacje dla rodziny" a także otrzymał pięć słoneczek w akcji "Hotel przyjazny rodzinie".


 Dzieciom bardzo przypadły do gustu zajęcia z panią dietetyk - z ogromną radością uczestniczyły w zadaniach. Na zakończenie przygotowały zdrowe przekąski - owocowe szaszłyki. W czasie pozostałych zajęć mogły m.in uczestniczyć w porannej gimnastyce, animacjach na basenie, lepiły z plasteliny, przygotowywały taneczne stroje i poszukiwały ukrytych rybek Nemo.


Oprócz zajęć na placu zabaw, były organizowane warsztaty kulinarne. W czasie tygodniowego wypoczynku dzieci uczestniczyły w trzech kursach: pieczenie pizzy, gotowanie w plenerze zupy tajskiej (o dziwo, dzieci ze smakiem zjadły swoje porcje) a także warsztaty dekoratorskie (na których pociechy ozdabiały przeróżne słodkości).


Kucharze byli niezwykle życzliwi i mieli naprawdę dobre podejście do dzieci. Widać było, że praca daje im mnóstwo satysfakcji - co przekładało się na wyjątkowo miłą atmosferę i... genialne posiłki.


W hotelu znajdują się dwie restauracje: Łososiowa oraz Zielona. W restauracji Łososiowej czekają na nas wykwintne dania kuchni międzynarodowej. Każdego dnia serwowane są inne posiłki, nawiązujące do kuchni: wietnamskiej, śródziemnomorskiej, japońskiej, włoskiej itp. Możemy więc skosztować przeróżnych, egzotycznych potraw, które z pewnością spotkają się z uznaniem najwybredniejszych gości. Oczywiście dla dzieci zostało wydzielone odpowiednie stoisko, na którym znajdują się dobrze znane im smaki: zupa pomidorowa, rosołek czy też ogórkowa. A także frytki, ziemniaczki czy też kotleciki z cielęciny. Wszystko lekkie i pożywne.


 Ogromne wrażenie robi Live Cooking - czyli gotowanie na żywo. Przez przeszkloną kuchnię możemy obserwować, jak kucharze przygotowują niezwykle apetyczne dania. W czasie śniadań możemy też poprosić o przygotowanie omleta (wedle naszego uznania - zarówno na słono jak i słodko) lub jajecznicy. Jedynym zmartwieniem są dodatkowe kilogramy, które zaobserwowałam po powrocie... Na nic zdały się 3-4h wariacje na basenie. Przy takich pysznych posiłkach trudno nie przybrać na wadze...


W hotelu mieszczą się dwa baseny: rekreacyjny oraz sportowy, a także jacuzzi - jedno zewnętrzne, a drugie wewnętrzne. Pomimo minusowej temperatury panującej na dworze, dzieci chętnie się hartowały w jacuzzi zewnętrznym. Od razu melduję, że nadal są zdrowe :-) Kąpiele absolutnie im nie zaszkodziły. Z basenów korzystaliśmy każdego dnia. Na ogół tak długie kąpiele źle wpływały na dziecięcą skórę. Tym razem u dzieci nie pojawiły się żadne wysypki a skóra była odpowiednio nawilżona. Dowiedziałam się, że woda w basenach jest badana co 4h fotometrem + badanie pH. Dzięki temu poziom chloru jest na takim poziomie, aby nie podrażniał wrażliwej, dziecięcej skóry.


Na basenie mieści się łaźnia parowa oraz sauna fińska. Chętnie korzystałam z łaźni: nawilża i wygładza skórę, a także doskonale relaksuje. Dzieci odpoczynkiem nie były zainteresowane. Długie i wyczerpujące ćwiczenia zostały jednak nagrodzone - córka nauczyła się pływać, a synek - nurkować i pokonywać pod wodą niewielkie odległości. W czasie pobytu można wykupić dodatkowe lekcje nauki pływania, które są prowadzone przez ratownika.


W hotelu znajdziemy również kręgielnię, bilard, grotę solną, salę fitness. Możemy skorzystać z bogatej oferty zabiegów SPA.


 Pokoje są duże i przestronne. Wyposażone we wszystkie niezbędne akcesoria. Na życzenie hotel udostępnia: podgrzewacz do butelek, nawilżacz powietrza, czajnik elektryczny, przewijak, zestaw do monitoringu snu dziecka itp. Dodatkowo pokoje są codziennie sprzątane i zaopatrywane w wodę do picia.


Na ogół z rodzinnych wyjazdów wracałam skonana (znajomi zgodnie twierdzili, że wakacje i ferie z dziećmi są wyczerpujące). Tym razem jednak wróciłam rześka i wypoczęta. Dzięki precyzyjnie dobranym zajęciom dla dzieci, miałam szansę odpocząć i nabrać sił przed... kolejnym tygodniem ferii. Teraz czas na zabawę w domu. Ciekawe, czy warsztaty kulinarne w domu będą równie inspirujące?


A Hotel Lidia w Darłowie zdecydowanie polecam!!! Przede wszystkim ludziom, którzy marzą o odpoczynku, a jednocześnie pragną zapewnić dzieciom moc atrakcji.

















Copyright © 2014 Zdolne Dzieci , Blogger